dodał/a: Elżbieta Szymańska dnia: 03.10.2017 r. o godzinie: 20:43
0

Chcesz zadzwonić do dłużnika. Jesteś przygotowana/y na dłuższą rozmowę o braku płatności za fakturę i niedotrzymanej obietnicy zapłaty. Miała być wpłata, dwa dni minęły i cisza. Masz przeanalizowaną sytuację, raport przed sobą, na kartce wypisane argumenty i czujesz pozytywne nastawienie. O, jest sygnał, zaraz będzie rozmowa.

Klient: Tak, słucham.

Ty: Dzień Dobry, z tej strony X Y , firma  Z. Dzwonię do Pana/Pani w sprawie braku płatności faktury. Czy nie przeszkadzam teraz, możemy porozmawiać?

Klient: Właściwie to nie bardzo wie Pan, bo zaraz mam spotkanie. Proszę o telefon za dwie godziny,  a najlepiej jutro. Do widzenia.

Miało być grzecznie, taktownie, miło. A jak się czujesz? Jakby ktoś zatrzasnął Ci drzwi przed nosem. Przykre uczucie, zupełnie niezasłużenie i dlatego NIGDY, PRZENIGDY nie zadawaj pytania " Czy nie przeszkadzam Pani/Panu?". Nawet jeśli Twój rozmówca nie jest specjalnie zajęty, to tym pytaniem uświadamiasz mu, że faktycznie nie może z Tobą rozmawiać. To chyba oczywiste, że zawsze znajdzie się coś ważniejszego do zrobienia niż rozmowa o niezapłaconych fakturach. A nawet jeśli mu nie przeszkadzasz, to może poprostu łatwo wykręcić się od rozmowy z Tobą i jeszcze dodatkowo zrzucić na Ciebie odpowiedzialność za nawiązanie z nim kolejnego kontaktu. Osoba faktycznie zajęta i tak nie odbierze telefonu. A jakie pytanie zadać, aby było kulturalnie i skutecznie? Wystarczy zapytać "Czy mogę z Panem/Panią porozmawiać" lub bez pytania "Dzwonię w sprawie braku płatności faktury. Chciałbym/chciałabym wyjaśnić sytuację, to zajmie dosłownie parę minut". Oczywiście wariantów może być więcej.

Pisząc te słowa przypomina mi się sytuacja jeszcze z klasy siódmej albo ósmej. Nauczyciel, tłumacząc lekcję, chodził sobie po sali. Nagle, nieprzerywając ani na chwilę wykładu, nie zmieniając tonu głosu, podszedł do siedzących w ostatnich ławkach chłopców, zajątych różnymi rzeczami, ale nie lekcją. Stanął nad nimi i zapytał spokojnie złowieszczo " Czy ja Panom nie przeszkadzam?". Równie spokojna (i odważna) odpowiedź kolegi "Tak, trochę"  nie usatysfakcjonowała nauczyciela. Nauczyciel to nie windykator, ma czasami większa siłę przekonywania i mocniejsze argumenty, z którymi trudno dyskutować.  Pozdrawiam :-)

 



1 osoba lubi ten post




Dodaj komentarz