dodał/a: Elżbieta Szymańska dnia: 03.06.2017 r. o godzinie: 13:27
2

zdjęcie przedstawia zestaw zdjęć fryzjera Łukasza urbańskiego z jego klientkami. Na zdjęciu są widoczne Joanna Krupa, Anna Starmach, Ewa Drzyzga, Patrycja Markowska. Każde zdjęcie jest w jasno-szarej ramce. Po środku jest czarno-białe zdjęcie Łukasza Urbańskiego

ES: Panie Łukaszu: troszczy się Pan o fryzury wielu kobiet, w tym Joanny Krupy w programie „Top Model” i „Misja Pies”, Anny Starmach w „Masterchef”. A jak Pan troszczy się o własne finanse ?

ŁU: Zależy mi na tym, aby finanse były w jak najlepszym porządku i dlatego też sam się nimi nie zajmuję. W tych kwestiach liczę na innych, w tym przede wszystkim na mojego managera Michała Sasina oraz księgową. Michał jest bardzo skrupulatny, a księgowa, Sylwia Dobrzyńska (pozdrawiam serdecznie), to właściwa osoba na właściwym miejscu. Michał pilnuje, abym przekazywał wszystkie dokumenty na czas do Sylwii, a Sylwia wszystko rozlicza - stanowią dobry tandem. Uważam ich za profesjonalistów i mam do nich pełne zaufanie. Poza tym mamy dobre relacje na stopie tzw. ”człowiek-człowiek”, a pozytywne, codzienne kontakty są bardzo ważne. Od początku, od czasu otwarcia pierwszego salonu, a był to mały trzydziesto-dwu metrowy salonik na Śląsku w Knurowie, zatrudniałem księgową. Z pierwszą księgową pracowałem wiele lat. Później ze względu na przeprowadzkę do Warszawy, zdecydowałem się na zmianę, bo znaczna odległość utrudniałaby kontakt. Ale pracę z Panią Księgową wspominam bardzo dobrze. Nie zmieniam więc często księgowych. Uważam, że pewna wierność we współpracy w obszarze finansów, jest pożyteczniejsza niż skakanie z kwiatka na kwiatek. Poznajemy się lepiej, możemy na sobie polegać - to lepsze niż częste zmiany, które mogą przysporzyć kłopotów. Aczkolwiek trzeba uważnie dobierać osoby, którym powierza się własne pieniądze.

ES: O czym Pan marzył otwierając swój pierwszy salon: o pieniądzach, o znanych klientkach jak gwiazdy TVN-u, czy o czymś zupełnie innym ?

ŁU: Nie ukrywam, że otwierając swój pierwszy salon, a było to w małym miasteczku na Śląsku pod Gliwicami, moim ogromnym marzeniem była praca przy sesjach zdjęciowych i z gwiazdami przy realizacji programów telewizyjnych. Ale szczerze mówiąc bałem się, że są nikłe szanse na realizację tych planów. Zwłaszcza, że mieszkałem w małym mieście. Moja siostra Beata, która zaczęła ze mną pracować, wiedziała jak bardzo pragnąłem pracować z gwiazdami. I były np. sytuacje, kiedy moja siostra, czasami, gdzieś mi w grafiku wpisywała zamiast nazwiska klientki, nazwisko jakiejś gwiazdy np.: ”Na 14-tą Mietek Szcześniak jest do Ciebie na strzyżenie”. I później, już w Warszawie, Beata mi przypomniała te sytuacje, mówiąc: ”Zobacz, a teraz masz Mietka Szcześniaka w grafiku”. Wielu moich znajomych pochodzących z Krakowa, też marzyło o pracy z gwiazdami, w pięknych salonach. I wyjeżdżali. Tylko, że często po mniej więcej pół roku wracali i mówili: że ciężko, że trudno, że duża konkurencja. To tym bardziej nie wierzyłem, że mi, chłopakowi z małego miasteczka, może się udać. Ale dużo pracowałem: miałem klientki z Krakowa, które do mnie przyjeżdżały, ja jeździłem do nich. I po 11-stu latach spróbowałem i ja. Czułem, że mam spore doświadczenie i to jest dobry moment na przeprowadzkę do stolicy. Poza tym, miałem na pewno trochę szczęścia i pomogła mi sytuacja z moim znajomym, który miał w Warszawie salon i planował wyjazd za granicę. Porozmawialiśmy o tym, abym przyjechał i zaczął pracować za niego. I tak to się zaczęło. Klientki przychodziły, wracały, polecały mnie innym koleżankom. Oczywiście pomógł przypadek, ale moja motywacja do działania była duża, nie siedziałem bezczynnie tylko marząc.

ES: Jakie momenty w prowadzeniu biznesu były przełomowe i czy były jakieś porażki, z których wyciągnął Pan wnioski ?

ŁU: Przełom to oczywiście przyjazd do Warszawy, chociaż zdradzę, że do przeprowadzki bardziej przyczyniła się de facto fotografia niż fryzjerstwo. W tym czasie bardzo mocno zajmowałem się fotografią. Robiłem okładki magazynów i okładki płyt dla wytwórni muzycznych. Głównie to były płyty debiutantów, ale mogę się pochwalić okładką płyty Magdy Steczkowskiej, czy Stachurskiego. A co do porażek…dotyczą głównie ludzi, na których się zawiodłem: zaufałem, zainwestowałem i parę osób tego nadużyło.

ES: Co oznacza dla Pana powiedzenie „Pieniądze to nie wszystko”?

ŁU: Pieniądze są ważne. Mówienie, że pieniądze nie są ważne to hipokryzja. Nie są najważniejsze, ale są ważne i to na równi z wieloma innymi rzeczami. Na przykład dla mnie ogromnie ważna jest satysfakcja z pracy i to, abym był zadowolony z tego co robię. Jak jestem zadowolony to znaczy, że wykonuję pracę, którą lubię. Jak lubię swoją pracę, to znaczy, że się nią interesuję, a jak się interesuję, to będę ją dobrze wykonywał. Ważne jest chcieć wykonywać swoją pracę jak najlepiej, bo dobra robota sama się obroni i to ludzie będą o nas zabiegać i pojawią się pieniądze. Nawet pracując w małym mieście myślałem, że każda klientka powinna wyglądać jak milion dolarów, jak kobieta z czerwonego dywanu w Hollywood. Ważne jest uczenie się, również na własnych błędach, bo jak się uczę, zdobywam doświadczenie to znaczy, że chcę być coraz lepszy w pracy. Ważne jest unikanie rutyny, bo to pierwszy gwóźdź do trumny. I ważna jest też wiara w siebie. To podstawa.

ES: Prowadzenie działalności opiera się na pracy z ludźmi. Co Pan ceni najbardziej w ludziach, z którymi dobrze się Panu pracuje ?

ŁU: W ludziach cenię trzy rzeczy, które w moim odczuciu są najważniejsze. Po pierwsze zaufanie. Nasz branża wymaga dyskrecji, pracujemy z gwiazdami, z różnymi ludźmi. Musimy mieć zaufanie do siebie, że pewne rzeczy pozostaną między nami, że nie wykorzysta ktoś czegoś przeciwko drugiej osobie. Zaufanie to znaczy również, że możemy na kogoś liczyć w trudnych momentach. Po drugie lojalność. Na przykład, gdy ktoś przychodzi do mnie się uczyć, a za chwilę zmienia zdanie, oszukuje, to nie jest lojalny i nie do końca chyba wszystko przemyślał. Jeśli osoba pracuje u mnie długo, to ma szansę zjednać sobie sporo klientek, dużo się nauczyć i tak naprawdę inspirować się nawzajem. To jest rozwojowe. Uwielbiam się uczyć i innych. Lubię inwestować w ludzi, chociaż porażek, tak jak mówiłem, kilka miałem. I stąd blisko do trzeciej cechy, którą cenię: profesjonalizm. W branży np. fryzjerskiej rozumiem to jako miłość do zawodu. Jeśli ktoś chce pracować ze mną i przychodzi na tzw. próbę, to ja po jednym dniu wiem, czy ta osoba lubi swój zawód, czy nie. Nawet niewystarczające umiejętności nie zawsze są przeszkodą w pracy ze mną, bo po pół roku pracy, umiejętności mogą być fenomenalne. O tym, czy osoba lubi swój zawód uświadamia mi np. fakt, czy ma jakieś fryzjerskie gadżety. Może mieć takie same rzeczy jak ja mam, może mieć inne, ale musiała w nie zainwestować i to jest dla niej ważne. Ponadto uwielbiam pracę z pasjonatami, którzy mają mnóstwo pozytywnej energii. Ważne jest, aby z ludźmi czuć wspólny klimat, bo jak się pracuje intensywnie całe tygodnie, to łatwo można się sobą zmęczyć. Na przykład praca z Aśką Krupą to sama przyjemność, ona ma w sobie olbrzymie pokłady empatii, ciepła i właśnie dobrej energii. Pracujemy ze sobą dwa lata, a zawsze chciało mi się wstawać skoro świt i być gotowym na siódmą rano (chociaż nienawidzę wstawać wcześnie). Jak wiedziałem, że jadę do Aśki i będziemy pracować we trójkę jeszcze z jej wizażystką, to naprawdę z ochotą wstawałem, bo czułem, że to będzie dobry dzień z fantastycznymi osobami.

I takich dobrych, pozytywnych dni w pracy życzę wszystkim !

Zapraszam - Hair Team Łukasz Urbański

tel.500 044 303, Pl. Konstytucji 6/60 ,Warszawa

zdjęcie przedstawia salon fryzjerski Łukasza Urbańskiego. W salonie widoczne są duże oświetlone lustra, ściany salonu są w złoto-zielonej tapecie z dekorem kwiatu. Na zdjęciu są widoczni fryzjerzy oraz siedzące klientki

Zdjęcia wykorzystano za zgodą Hair Team Łukasz Urbański.



2 osoby lubią ten post

Komentarze (2)

dodał/a: Dionizos dnia: 07.06.2017 r. o godzinie: 10:55

Fantastyczny wywiad. Przeczytałem z przyjemnością.

dodał/a: Andzela dnia: 21.07.2017 r. o godzinie: 20:51

Super artykuł. Gratuluję! Tak trzymaj dalej




Dodaj komentarz