dodał/a: Elżbieta Szymańska dnia: 16.10.2017 r. o godzinie: 19:03
0

kolaż zdjęć z Ewą Wilmanowicz z sentencją na pomarańczowym tle

Elżbieta Szymańska: Pani Ewo, zajmuję się Pani budowaniem wizerunku, stawia Pani na wartości jako najlepszy fundament rozwoju firm. Dlaczego to nasze wartości są tak cenne w realizowaniu celi zawodowych?

Ewa Wilmanowicz: Pracując nad reputacją innych ludzi, mam okazję obserwować jak wygląda codzienne życie tych, którzy osiągnęli sukces i jaką cenę za sukces płacą. Dostrzegam dużą różnicę między osobami, które wybrały kierunek działania z uwagi na trend, pieniądze, potencjał rynku, a tymi, którzy z pasji uczynili pracę. Ponadprzeciętny sukces wymaga ponadprzeciętnego wysiłku. Jako społeczeństwo przeżywamy kryzys zaufania i autentyczności, a to sprawia, że coraz więcej klientów, konsumentów zwraca uwagę na to czy obietnice, reklamowane wartości mają przełożenie na codzienne działania firmy. Nie uda się zbudować reputacji firmie ekologicznej, jeśli jej pracownicy nie segregują śmieci, nie oszczędzają wody i energii elektrycznej - takie rzeczy w 99% przypadków wychodzą na jaw, to jak siedzenie na tykającej bombie. Zatem bycie wiernym swoim wartościom, pomaga po pierwsze wytrwać w postanowieniu, bo wartości są znacznie trwalsze niż przekonania, czy opinie. A po drugie: budowanie firmy na fundamentach własnych wartości zapewni większą spójność i transparentność, co jest szczególnie cenne dla klientów.

ES: Ktoś może stwierdzić, że jeśli stworzył firmę, ma stały wzrost sprzedaży, to reputacja, budowanie wizerunku są mu zbędne. Może się Pani podzielić jakimiś historiami „upadków” przedsiębiorców z powodu utraty reputacji?

Ewa Wilmanowicz: Jeszcze całkiem niedawno pracowałam z osobami, których nazwiska robiły mi reklamę, ale wtedy zajmowałam się wizerunkiem, dziś czasem muszę się uszczypnąć kiedy uzmysławiam sobie jak wiele osiągnęli ludzie, z którymi pracuję, nie chcę więc podawać szczegółów. Kiedyś znacznie trudniej było wejść na rynek, w dowolnej branży. Dziś, funkcjonującym od lat firmom, może „pod nosem” wyrosnąć konkurencja. Właściwie nie istnieją bariery technologiczne: dla ogólnopolskiej telewizji konkurencją może być nastolatek, który nagrywa reportaże telefonem i wrzuca na Youtube, dla czasopisma - blogerka, która w zaciszu własnego pokoju publikuje posty. Nie można dziś mówić o stabilności na rynku. Właśnie dlatego tak wiele firm dostrzega siłę marki i jej reputację, bo doznania emocjonalne, poczucie przynależności, odczucia są znacznie trudniejsze do skopiowania, niż elementy funkcjonalne. Często na szkoleniach przeprowadzam eksperyment udowadniając jak głęboko zakorzenione są w nas przekonania na temat pewnych marek i ich typowych użytkowników. To nieodwracalny proces. Historie ludzi, z którymi pracuję, bywają bardzo różne, od takich kiedy dla kogoś liczyły się tylko pieniądze, a teraz wspólnie naprawiamy zniszczone relacje, odbudowujemy zaufanie pracowników, po takie, kiedy ktoś pomógł kilka razy bezinteresownie, a teraz wszyscy wyciągają ręce po pomoc finansową, a każda odmowa szarga wizerunek w lokalnej społeczności.

ES: W jaki sposób dobra reputacja, wiarygodny wizerunek przekłada się na zyski, jeśli się przekłada ?

Ewa Wilmanowicz: Oczywiście, podobnie jak logo, które można wycenić, tak samo stabilnie budowana reputacja, przynosi konkretne zyski. Proces budowania reputacji to inwestycja i na początku drogi wymaga nakładów finansowych, zażegnania konfliktów, ale z czasem zyski są znacznie większe niż nakłady. Na zachodzie temat reputacji jest znacznie bardziej rozpowszechniony, np. od 1997 roku działa Instytut Reputacji i czasopismo Corporate Reputation Review, w Polsce to temat zupełnie nowy. Silna reputacja przekłada się na większą lojalność klientów i ich wyrozumiałość względem drobnych potknięć ze strony firmy. Dzięki temu firma może zaoszczędzić na programach lojalnościowych. To przekłada się na wzrost wolumenu sprzedaży, niższe koszty promocji nowych produktów, darmową reklamę przekazywaną pocztą pantoflową. Pamiętam jak kilka miesięcy temu klientka na swoim profilu na Facebooku opublikowała post, który zaczynał się od słów „Niedługo minie rok, kiedy zaczęłam współpracę z Ewą Wilmanowicz…" i dalej opisała co się w jej życiu zmieniło…. Z jednej strony zainspirowała czytelników do zmian, z drugiej strony żadna reklama nie zrobiłaby mi takiej promocji. Bardzo często nie doceniamy, jak ważna jest rzetelna praca i skupienie na rezultatach swoich, ale także klientów - to jest zdecydowanie najważniejsze.

Branża finansowa to dziś także trudny rynek, na którym dużo jest do zrobienia w obszarze reputacji, społeczeństwo pamięta kryzys finansowy, niestabilność instytucji finansowych (nawet jeśli znają to tylko z TV), dalej kredyty w walutach obcych, pożyczki udzielane na wysoki procent, o których słyszy się w programach interwencyjnych. Trudno jest budować reputację branży, czy całych instytucji, znacznie lepiej jest zaczynać od reputacji poszczególnych osób, bo ich wiarygodność łatwiej jest zweryfikować klientowi.

ES: Co jest dla Pani powodem do dumy w pracy i jakie ma Pani zawodowe marzenie?

Ewa Wilmanowicz: Każdy sukces osoby, z którą pracuję, to dla mnie powód do dumy. Czasem aż wzrusza mnie kiedy widzę, że chęć pracy nad reputacją spowodowała uporządkowanie życia, zażegnanie starych konfliktów, życie w zgodzie ze sobą. Kiedy tworzyłam swoją firmę, trudno było zdobyć zaufanie klientów, bo miałam kompetencje, certyfikaty ale brakowało potwierdzenia skuteczności. Za czasem nowe osoby trafiały do mnie już z rekomendacji, wciąż jednak istniała bariera m.in. związana z wiekiem, gdyż często pracuję z osobami starszymi ode mnie. Przełomowym momentem było dla mnie, kiedy w gronie klientów zaczęli pojawiać się mężczyźni i kiedy odebrałam telefon i usłyszałam „ Pani Ewo, chciałbym rozpocząć współpracę, mogę przylecieć, przyjechać w dowolne miejsce, ale znajomy powiedział, że tylko Pani może pomóc.” Wtedy zrozumiałam, że cały czas pracuję na reputację własnego nazwiska.

Od dłuższego czasu marzę, by wydać własną książkę… pewnie dobrze się stało, że poczekałam, bo dziś wiem, że mam coś do powiedzenia, mam przekaz, a reputacja jest niewątpliwie ideą wartą upowszechnienia. Jednak budowanie reputacji to złożony proces, który u każdego wygląda inaczej, dlatego by dać uniwersalne rady cały czas zbieram doświadczenie. Niedawno stworzyłam e-book’a „Droga do reputacji na 10 sposobów”, ale myślę że finalna wersja papierowa książki „Osobista reputacja - jak budować markę w dobrym stylu” jest już bardzo blisko.

ES: Co dla Pani znaczy stwierdzenie „Pieniądze to nie wszystko”.

Ewa Wilmanowicz: W mojej pracy postrzegam te słowa na dwa sposoby. Pierwszy dotyczy faktu, że nie da się kupić reputacji. Pieniądze nie wystarczą, by zbudować lub odzyskać zaufanie, znaleźć prawdziwą miłość, przyjaźń, pieniądze tylko potrafią zagłuszyć wyrzuty sumienia albo prawdziwe pragnienia. Bywa, że ludzie, którzy z pozoru mają wszystko, w rzeczywistości nie czują się szczęśliwi bo brakuje im beztroski, życzliwości, mają wrażenie, że wszyscy wokoło patrzą tylko na ich pieniądze. Jim Carey powiedział kiedyś „Chciałbym, by każdy mógł zostać bogatym i sławnym, miał wszystko o czym marzy… Wtedy każdy mógłby zdać sobie sprawę z tego, że tak naprawdę to nie w tym tkwi odpowiedź.” Te słowa chyba najtrafniej oddają, że pieniądze wydają się nam wszystkim, kiedy ich brakuje. Uważam, że pieniądze warto umieć zarabiać, by się nimi nie przejmować, nie robić czegoś wbrew sobie, a móc zająć tym co naprawdę ważne.

Drugi aspekt dotyczy rozwoju zawodowego. Na początku studiów obrałam drogę „inwestowania w siebie” za wszelką cenę. Na studiach wielu znajomych szło do pracy, a ja stawiałam na naukę, rozwój, konferencje międzynarodowe i badania, Nagroda ministra nauki i stypendium rządu francuskiego zrekompensowały mi wszystkie pieniądze, które rówieśnicy zarobili w poprzednich latach. Kiedy zaczęłam tworzyć swoją markę „BRANDS SECRET by Ewa Wilmanowicz”, chciałam pomagać ludziom tak bardzo, aby chcieli nam za to jeszcze zapłacić. W pierwszej kolejności zależało mi na rezultatach, na sprawdzeniu, czy potrafię realnie pomóc i dlatego początkowo moja firma rozwijała się w inkubatorze przedsiębiorczości. Nie chciałam koncentrować się na formalnościach, opłatach, na tym ile zarobię i czy wystarczy na utrzymanie firmy, trochę żyłam z oszczędności. Czasami pracowałam po kosztach, za referencje, pomagałam w organizacji eventów, by tylko stanąć na scenie i mówić do określonej grupy ludzi. Gdybym drugi raz miała wybierać, zrobiłabym dokładnie tak samo.

Pozdrawiam Ewa Wilmanowicz

Wraz Panią Ewą życzymy wszystkim wartościowych i autentycznych relacji, realizowania marzeń i celi zawodowych oraz wielu inspiracji po przeczytaniu e-book’a „Droga do reputacji na 10 sposobów”. Zapraszamy na stronę Ewy Wilmanowicz



2 osoby lubią ten post




Dodaj komentarz